W kwietniu w Wielkiej Brytanii zwolennicy teorii spiskowych palili maszty telefoniczne, oskarżając technologie 5G, że zwiększa rozpowszechnianie wirusa. W pewnym momencie powstała nawet strona z „listą przebojów” podobno sponsorowana przez jednego z operatorów, gdzie wandale chwalili się liczbą zniszczonych stacji bazowych. Teorie spiskowe, zostały zgodnie potępione przez społeczność naukową. Eksperci stanowczo twierdzą, że teorie spiskowe na temat związku technologii 5G z koronawirusem to “najgorszy z możliwych rodzaj fake newsów”.


Sytuacja w Polsce

Tymczasem w Polsce, 6 marca Urząd Komunikacji Elektronicznej ogłosił aukcję na kluczowe dla budowy sieci 5G w Polsce częstotliwości z pasma 3,6 GHz. Chodziło o cztery ogólnopolskie rezerwacje, z których każda obejmowałaby blok częstotliwości o szerokości 80 MHz. Oferty można było składać do 23 kwietnia, licytacje miały odbyć się nie wcześniej niż 15 maja, a cena wywoławcza dla jednego pasma wynosiła 450 mln zł. Prezes UKE Marcin Cichy szacował, że łączne wpływy z aukcji zasilą budżet państwa kwotą około 1,9 mld zł wobec wcześniejszych szacunków Ministerstwa Cyfryzacji, które przewidywało, że na aukcji pasma 3,6 GHz Polska zarobi 4-5 mld zł.

Niestety wraz z wirusem pojawiły się kłopoty. Prezes UKE postanowił 16 kwietnia zawiesić aukcję z datą wsteczną na 31 marca. To nie spodobało się rządowi. Pojawiły się bowiem obawy o legalność takiego zawieszenia, a co za tym idzie, protesty uczestników aukcji, które mogłyby ją znacznie opóźnić. Efekt jest taki, że w ramach tarczy antykryzysowej 3.0 wprowadzono przepisy unieważniające aukcję. Wieść gminna niesie, że Ministerstwo Cyfryzacji uznało, że do postępowania trzeba wprowadzić dodatkowe obwarowania z dziedziny bezpieczeństwa.

Bardzo byśmy się zdziwili, gdyby „dodatkowe obwarowania z dziedziny bezpieczeństwa” nie oznaczały zapisów „anty Huawei”. Polska dołączyła by tym samym do trendu nazwijmy go „sojuszniczego”.


Sytuacja w UK

Daily Telegraph poinformował w ostatnią sobotę, że Wielka Brytania ograniczy kontrowersyjne zaangażowanie chińskiego giganta technologicznego Huawei w sieć 5G. Przypomnijmy, że pomimo powszechnego sprzeciwu krajowego i nacisków ze strony Stanów Zjednoczonych Premier Boris Johnson dał zielone światło uczestnictwu Huawei w styczniu.
Teraz jednak poinstruował urzędników, aby przygotowali plany, zgodnie z którymi zaangażowanie Chin w infrastrukturę Wielkiej Brytanii zakończy się do 2023 r. Z całym pewnością to naciski Waszyngtonu, aby kraje sprzymierzone zabroniły Huawei budowania sieci komórkowych nowej generacji 5G doprowadziły do takich decyzji. Powodem oczywiście ma być twierdzenie, że chiński sprzęt może być wykorzystywany do szpiegowania.

Johnson ma spotkać się w przyszłym miesiącu z prezydentem USA Donaldem Trumpem na szczycie G7, a Wielka Brytania ma nadzieję przyspieszyć rozmowy w sprawie dwustronnej umowy handlowej- niezwykle potrzebnej w kontekście Brexitu. Zresztą Posłowie z własnej partii Johnsona poprowadzili kampanię zarzutów przeciwko Huawei, ruch ten nabrał tempa po działaniach Chin podczas kryzysu koronawirusowego.

„W tej sprawie zebrał wiele sondaży od swoich posłów i podziela ich poważne obawy. Umowa została zawarta przed atakiem pandemicznym, ale koronawirus zmienił wszystko”, powiedziało źródło bliskie Downing Street.


Sytuacja w USA

Z kolei Amerykanie również nie zakopują gruszek w popiele. W połowie marca Prezydent Donald Trump podpisał ustawę, która zapewnia 1 miliard dolarów na pomoc małym dostawcom usług telekomunikacyjnych w wymianie sprzętu chińskiego Huawei i ZTE.
Rząd Stanów Zjednoczonych uważa chińskie firmy za zagrożenie dla bezpieczeństwa i nie zmienią tego faktu żadne zaprzeczenia, że Chiny nie używają swoich produktów do szpiegowania.

Federalna Komisja Łączności już głosowała za zakazem dla amerykańskich firm telefonicznych korzystania z dotacji rządowych na sprzęt dwóch chińskich firm. Rachunek dotyczy głównie małych firm, ponieważ główni dostawcy sieci w USA nie używają chińskiego sprzętu. Biały Dom powiedział, że wykorzystywanie nierzetelnych dostawców do budowy infrastruktury komunikacyjnej zagraża bezpieczeństwu narodowemu, narażając sieci na działania podmiotów, na które potencjalnie mogą mieć wpływ podmioty zagraniczne.
„Administracja nie ryzykuje poddania krytycznej infrastruktury telekomunikacyjnej Ameryki firmom kontrolowanym przez autorytarne rządy lub zagranicznych przeciwników” – powiedział w oświadczeniu Biały Dom.


Jak widzimy gra w „kto zarobi na 5G” ma się w najlepsze i odbywa się na szczeblach na drabinie najwęższych. Czyli u samej góry.